Lutnia i miecz. Poezja Sándora Petőfiego



Niełatwo jest tłumaczyć poezję. Język poetycki, czy to oparty na rymach, czy też na rytmie, jak w antycznym heksametrze, zawiera mnóstwo niuansów i ukrytych treści, których brak w tak zwanej prozie. Szczególnie trudno jest przekładać na inne języki poezję romantyczną, która z założenia odwołuje się do emocji i porusza za pomocą słów te najbardziej intymne części naszej duszy. Tym większy należy się szacunek profesorowi Jerzemu Snopkowi za przybliżenie polskiemu czytelnikowi poezji Sándora Petőfiego.  

Postać największego węgierskiego romantyka i jednego z największych poetów węgierskich jest Polakom wciąż jeszcze mało znana. Powiedzieć o nim, że był Mickiewiczem, Kozietulskim i Jakubem Jasińskim naraz to jeszcze nie wszystko. Gwiazda Petőfiego rozbłysła jasno nad równinami węgierskimi i szybko zgasła w tragicznym dla Węgrów roku 1849, roku upadku Powstania. Poeta w chwili śmierci miał zaledwie 27 lat. Dzięki wydawnictwu Biały Kruk i pracy profesora Snopka czytelnik polski ma możliwość poznania bliżej sylwetki węgierskiego romantyka. „Lutnia i Miecz” wydana w tym roku zawiera bogaty wybór przekładów twórczości  Petőfiego oraz wstęp i posłowie, kreślące sylwetkę poety na tle dziejów Europy i jego ojczyzny. Znajdziemy tam wątek polski – podczas Powstania Węgierskiego w Siedmiogrodzie utworzona została armia powstańcza a jej komendę powierzono polskiemu generałowi, Józefowi Bemowi. Bem w krótkim czasie odniósł szereg zwycięstw oddając praktycznie cały Siedmiogród w ręce powstańców. Jednym z jego adiutantów został Sándor Petőfi. Młody poeta darzył olbrzymim szacunkiem, wręcz czcią starego wodza, który wiódł powstańców do zwycięstw. Wiersz „Armia siedmiogrodzka” jest wyrazem tej właśnie czci i głębokiej wiary w zwycięstwo węgierskiej sprawy. To jeden z licznych przykładów twórczości poety związanej z walką Węgrów w latach 1848 – 1849. W walce tej Petőfi znalazł w końcu swoją własną śmierć w tragicznej bitwie pod Segesvárem w Siedmiogrodzie. Śmierć, do której zdawał się przygotowywać samego siebie i czytelników jego wierszy. Czuł, że umrze młodo, na polu bitwy a to co pozostanie dla rodaków to słowa jego poezji. Nie tylko Węgrzy zachwycają się do dzisiaj twórczością Petőfiego. Już w XIX wieku znalazł uznanie u różnych narodów. Brytyjski dyplomata i tłumacz, John Bowring,  pisał o nim, „Petőfi jest największym lirnikiem świata. Według mnie ucieleśnia on lepiej ducha węgierskości niż jakikolwiek inny poeta ducha swego narodu”.

Również w Polsce wiersze węgierskiego romantyka spotykają się od 170 lat z bardzo dobrym przyjęciem. Tłumaczyli go już w latach pięćdziesiątych XIX wieku najpierw anonimowi poeci, najprawdopodobniej weterani Legionu Polskiego na Węgrzech. Tłumaczył go Władysław Sabowski, Stanisław Rossowski i Seweryna Duchińska.  W XX wieku doczekała się twórczość węgierskiego romantyka kolejnych przekładów i opracowań literaturoznawczych. Najnowsza książka z Serii Węgierskiej wydawnictwa Biały Kruk to kolejna możliwość poznania życia i twórczości tego najbardziej rozpoznawalnego w Polsce węgierskiego poety.

 

 

„Lutnia i Miecz” Biały Kruk 2019  

 

Marcin Bąk